• Czynne: Pon - Piąt. 8.00 - 17.00

Cancun Riwiera Maya Trening u Steve’a Gerrard’a – Penetracja ceneotów na Riwiera Maya

Zawsze, gdy ludzie pytają mnie dlaczego nurkuję w jaskiniach, odpowiadam słowami jednego ze słynnych himalaistów: „bo są”. Często jednak uzupełniam swoją odpowiedłş dodając: „bo są piękne, tajemnicze i w wielu przypadkach nadal niezbadane”. Dają poczucie najbliższego z możliwych obcowania z naturą w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego. Z tych właśnie powodów, jesienią 2008 roku wraz z IT oraz właścicielem Technical Diving Center ,,CCR- GO DEEP”” – Robertem Jabłońskim, podjęliśmy decyzję o wyjełşdzie na Półwysep Jukatan w Meksyku, a mówiąc bardziej precyzyjnie na Riviera Maya. Krótko półşniej dołączył do nas Arek Króżel z Lublina. Jednakże nie interesowała nas zwykła penetracja jaskiń. Chcieliśmy zobaczyć coś, co dane było oglądać tylko nielicznym. Mimo iż, Robert jest doświadczonym instruktorem nurkowania jaskiniowego, ja natomiast jestem certyfikowanym nurkiem jaskiniowym, aby osiągnąć nasz cel potrzebowaliśmy dodatkowego szkolenia z zakresu DPV oraz przede wszystkim dostępu do sprzętu i przewodnika. Idealnym kandydatem na instruktora okazał się jeden z najsłynniejszych nurków jaskiniowych – Steve Gerrard, który pomimo bardzo napiętego terminarza, zgodził się nas trenować i być naszym przewodnikiem w okresie od 9 do 15 lutego 2009 roku. Arek Króżel, natomiast jako kandydat na nurka jaskiniowego trenował pod kierunkiem innego instruktora Dennisa Weeks. Riviera Maya to niezwykłe miejsce z nieprawdopodobną ilością unikalnych gatunków flory i fauny, parkami przyrody, terenami wykopalisk archeologicznych, białymi plażami oraz turkusowym Morzem Karaibskim. W ciągu zaledwie 20 lat ten północny fragment wybrzeża prowincji Quintana Roo rozwinął się w popularny region turystyczny ze stolicą w słynnym Cancun. Wiele sennych wiosek rybackich zmieniło się w tętniące życiem turystyczne kurorty. Riviera Maya, tak hojnie obdarowana przez naturę, reprezentuje również starożytną cywilizację Majów. Bogactwo spektakularnych ceneotów otoczonych dżunglą, czyni to miejsce niezwykłym celem podróży dla spragnionych wrażeń nurków. Cywilizacja Majów uznawała ceneoty za miejsca święte. Były nie tylko rezerwuarem krystalicznie czystej, słodkiej wody, lecz także miejscami zamieszkanymi przez bogów, których czcili. Ich piękna nie sposób opisać; nie oddadzą go żadne, choćby najbardziej profesjonalne fotografie. To po prostu trzeba zobaczyć, tego trzeba doświadczyć. Dlatego też odwiedzając ceneoty powinniśmy czuć się gośćmi, co więcej wyróżnionymi gośćmi, którzy okazują szacunek odwiedzanym przez siebie miejscom oraz chronią je w możliwie najwyższym stopniu. Pod względem geologicznym Półwysep Jukatan jest stosunkowo młody. Został uformowany w erze kenozoicznej 65 mln lat temu. Pierwotnie był pradawną rafą, która wynurzyła się za sprawą opadającego poziomu morza. W jego składzie geologicznym znajdują się martwe korale, muszle i oczywiście wapień. Półwysep obejmuje 190 000 kilometrów kwadratowych wapienia z niepoliczalną ilością jaskiń i tuneli, w większości przypadków wypełnionych wodą. Wapień jest na tyle miękki, że wody opadowe bez trudu przenikają w głąb gruntu. Ceneoty są naturalnymi studniami uformowanymi po zapadnięciu się zerodowanego wapienia. Słowo „cenote” pochodzi od języka Majów, w którym termin „D”zonot” oznacza wydrążoną w ziemi dziurę ze stojącą wodą. Przejdłşmy jednak do meritum. Kilku słów wyjaśnienia wymaga nasz wybór, który padł na Seve”a Gerrard”a. Od kiedy Steve został certyfikowany na nurka jaskiniowego w 1975 roku, ma zalogowanych dużo ponad 4000 nurkowań jaskiniowych w USA, Belize, Brazylii i Meksyku. W swojej karierze odkrył i eksplorował ponad 40 nowych systemów jaskiniowych. Wyszkolił więcej nurków jaskiniowych niż jakikolwiek inny instruktor na świecie. Kilku z jego uczniów to światowej sławy rekordziści w nurkowaniu jaskiniowym. (np. Jim Bowden). Ponadto, Steve szkoli żołnierzy US Navy w tym słynnych SEAL”ów. Steve jest instruktorem w wielu federacjach ale obecnie szkoli tylko w dwóch NSCD oraz PSAI. W świetle powyższych faktów nasz wybór wydaje się być oczywisty. Obiektywnie rzecz ujmując, nie zawiedliśmy się. Szkolenie prowadzone przez Steve”a było bardzo wymagające, a co za tym idzie wyczerpujące. W moim przekonaniu, w krótkim czasie zyskałem doświadczenie nurkowe, którego nie zdobyłbym przez wiele lat nurkując w innych warunkach. W podobnym tonie wypowiadał się również Arek, którego szkolenie również stało na bardzo wysokim poziomie. To właśnie Arkowi należą się wyrazy uznania, gdyż był to jego pierwszy kontakt z jaskiniami. Gdyby nie fakt, że obaj z Robertem byliśmy obeznani z amerykańskimi standardami szkolenia (swoje kursy jaskiniowe odbyliśmy na Florydzie, pod kierunkiem Gary”ego Taylor”a, prezydenta PSAI), pierwszy dzień kursu zapewne by nas rozczarował. Steve zafundował nam ćwiczenia praktyczne w wodzie otwartej, a dokładnie rzecz ujmując w ceneocie Manate. Jest to ceneota ze słoną wodą, mająca bezpośrednie połączenie z Morzem Karaibskim. Rozpoczął od sprawdzenia naszej kontroli pływalności oraz znajomości technik pływania w jaskiniach. Zajęło mu to około trzy minuty. Po upewnieniu się przez Steve”a, że jesteśmy tymi, za których się podajemy ?, przeszliśmy do ćwiczeń ze stage”ami oraz skuterami. O ile Robert już wcześniej pływał ze skuterem, o tyle dla mnie było to całkowicie nowe wyzwanie. W tym miejscu należy dodać, iż nie mówimy o małych „basenowych” skuterach, jakie można znalełşć w każdym sklepie nurkowym, lecz o profesjonalnym sprzęcie (choć nieco starszej generacji) wielkości torpedy, o wadze od 50 do 60 kg. Trzeba pamiętać, że do dalekich penetracji używa się dwóch maszyn, z których jedna stanowi backup przypięty z tyłu do pasa krocznego. Taka konfiguracja wymusza przypięcie obu stage”y po jednej stronie. Jednym z bardzo ciekawych ćwiczeń był tzw. towing, czyli holowanie partnera z uszkodzoną maszyną. Polega to na tym, że partner ze sprawnym skuterem podpina do swojej uprzęży niesprawny skuter, który z kolei połączony jest z uprzężą partnera i obaj płyną w kierunku wyjścia. Naturalnie, do standardu należało przećwiczenie sytuacji awaryjnych takich jak dzielenie się powietrzem, utrata widoczności itp. Drugi dzień szkolenia to już prawdziwe nurkowania jaskiniowe. Jednakże zgodnie z metodologią Steve”a zaczęliśmy od rzeczy najprostszych, aby zakończyć na prawdziwych wyzwaniach nurkowych. Tak więc, rozpoczęliśmy od nurkowania bez stage”y, tylko z jednym skuterem. Dokonaliśmy trawersu z ceneoty Dos Palmas do Dos Ojos oraz dalej, aż do wyczerpania zaplanowanych zasobów gazu. Wrażenie było piorunujące. Płynęliśmy jak gdyby w zatopionej Jaskini Niedłşwiedziej lub Jaskini Raj powiększonych do rozmiarów XXXL. Wszechobecne stalaktyty, stalagmity, stalagnaty, draperie i kaskady na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Trzeci dzień kursu przyniósł zupełnie niespodziewane doświadczenia. Steve zabrał nas do ceneoty Cristal. Jest to bardzo ciemna jaskinia, podobna nieco do tych na Florydzie, o głębokości do 18 m, z występującą miejscami halokliną. Choć szata naciekowa nie jest tak bogata, jak w innych jaskiniach, z pewnością jest ona wymagająca pod względem technicznym. Jednakże było to dopiero preludium do tego, co Steve przygotował nam na popołudniowe nurkowanie. Odwiedziliśmy ceneote Chac – Mool. To, czego tam doświadczyliśmy nie da się porównać do niczego innego. W przeważającej części jaskini, oprócz bogatej szaty naciekowej, występuje haloklina o bardzo różnym stopniu nasilenia. Obaj z Robertem mieliśmy wrażenie jakbyśmy grali w filmie science fiction przechodząc przez różne wymiary czasoprzestrzeni. Czasami mieliśmy wrażenie, że tuż nad głowami jest powierzchnia wody lub granica innego wymiaru ?, po czym następowało spokojne „przejście tonalne” do innego wymiaru. Jakichkolwiek nie używać metafor, nie sposób wyrazić tego słowami. Poza swoim bezspornym pięknem było to bardzo trudne nurkowanie ze względu na ryzyko zagubienia partnera lub guideline. W pewnych momentach odczyt manometrów czy komputera był niemal niemożliwy. Kolejne dni to już nurkowania w pełnej konfiguracji sprzętowej. Rozpoczęliśmy w Dos Palmas i przepłynąwszy przez Dos Ojos udaliśmy się w kierunku obszaru zwanego LSD Area. W momencie, gdy ktoś z członków zespołu zużył połowę gazu w jednym ze stage”y, wszyscy odpięliśmy po jednej butli i jednym skuterze pozostawiając je w postaci depozytów, przypięte do guideline. Kontynuowaliśmy nurkowanie oddychając z drugiego stage”a. Założenie było takie, iż podczas tego nurkowania nie używamy twinset”u, traktując go jako backup. W ogólnym rozrachunku dokonaliśmy penetracji na odległość 8000 stóp tj. około 2700m w głąb jaskini. Następnego dnia zaczęliśmy nurkowanie w ceneocie Dos Ojos z planem głębokiej penetracji LSD Area. Obszar ten to ogromne komnaty z przepiękną szatą naciekową oraz delikatną halokliną (w tym momencie zrozumiałem skąd pochodzi nazwa). Po wynurzeniu Steve oznajmił, że wpłynęliśmy około 10500 stóp w głąb jaskini czyli około 3500m. Nawet dla Roberta będącego doświadczonym nurkiem jaskiniowym było to zupełnie nowe doświadczenie. Z kolei dla mnie, było to wielkie wyzwanie i radość z sukcesu. W dobry nastrój wprawił nas obu fakt, iż cała penetracja przebiegła całkowicie bezproblemowo. Niestety, w ostatniej penetracji na kursie nie było mi dane wziąć udziału, z powodu bardzo silnej infekcji uszu. Mimo iż używałem prewencyjnie różnych medykamentów, mikroorganizmy żyjące w meksykańskich jaskiniach zdołały mnie pokonać. Co gorsza po zakończeniu nurkowania Robert postanowił nie oszczędzać mojej psychiki. To, co opowiadał dosłownie powaliło mnie na kolana. Razem ze Steve”em dokonali penetracji na podobną odległość ( około 11. 000 stóp) jak dnia poprzedniego, lecz w zupełnie innym obszarze systemu jaskiniowego, zwanym The Pit. Tuż przed osiągnięciem założonego celu korytarz jaskini stał się na tyle wąski, iż musieli pozostawić drugiego stage”a oraz skuter, a dalszą drogę pokonać „na piechotę”. W pewnym momencie Steve, który doskonale wiedział jak budować napięcie, aby osiągnąć najlepszy efekt, polecił zgasić latarki. Przez chwilę płynęli w ciemności. Nagle wpłynęli do ogromnej studni z dostępem jaskrawego światła słonecznego. Z dna 130 metrowej studni wyrastała skała otoczona tuż przy szczycie halokliną. Wyglądało to jak szczyt górski otoczony chmurami. Widok był porażający. Czegoś tak pięknego nie sposób wyrazić słowami. Całe nurkowanie zajęło nieco ponad trzy godziny i przebiegło całkowicie bezproblemowo. Reasumując, wyjazd wart był każdych pieniędzy, poświęconego czasu i przygotowań. W tej chwili trudno nam sobie wyobrazić, że coś mogłoby zrobić na nas większe wrażenie. Oczywiście czas zweryfikuje ten osąd. Zastanawiam się tylko, czy byłbym w stanie zrobić to wszystko bez wsparcia partnera tej klasy, co Robert Jabłoński. Z pewnością byłoby to o wiele trudniejsze zadanie. Poza niecodziennymi przeżyciami i zdobytym doświadczeniem, bardzo mnie cieszy pozytywne ukończenie dwóch trudnych kursów technicznych pod kierunkiem tak wymagającego trenera, jakim jest Steve Gerrard. Obaj z Robertem mamy nadzieję, iż będąc w jego wieku, będziemy w takiej formie fizycznej i mentalnej. Steve był w stanie zapamiętać zużycie gazu, zarówno swoje jak i każdego z nas, na poszczególnych etapach we wszystkich nurkowaniach wykonanych w trakcie trwania kursu. Jego trym i pływalność pozostają poza wszelką dyskusją. W wodzie porusza się sprawniej niż ryba. Co więcej, ten człowiek niemal nie oddycha pod wodą. W momencie, gdy ja miałem zużyte obie butle boczne i około jednej czwartej zasobu gazu w twinset”ie, on nawet nie dotknął drugiego stage”a. Z Meksyku wracaliśmy nieprawdopodobnie zmęczeni i niewiarygodnie szczęśliwi. Bez cienia wątpliwości powrócimy na Riviera Maya w celu eksploracji pozostałych jaskiń. Aż trudno sobie wyobrazić, jak wiele jest jeszcze do zobaczenia. Podpisując dla mnie swoją książkę Steve napisał: „(…) there is so much to see and experience (…)”. NO DOUBT, STEVE!Przemek WłodarczykNSCD/PSAI Full Cave DiverNSCD/PSAI DPV Cave Diver

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

You may use these <abbr title="HyperText Markup Language">HTML</abbr> tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

5 − two =